
Najszybciej został wybudowany dom państwa Elżbiety i Kazimierza Malickich. Stawiała go firma FAMANN, jako jedyny pod klucz. Państwo Maliccy wprowadzili się do niego w grudniu ubiegłego roku. Wcześniej przez kilkanaście lat zajmowali obszerne mieszkanie w bloku w centrum Gorzowa Wlkp., ale mieli już dosyć wspólnej, wiecznie brudnej klatki schodowej, a przede wszystkim braku swobody i intymności. Państwo Maliccy są po czterdziestce. Nie mają dzieci. Pani Eżbieta zajmuje się domem. Pan Kazimierz jest prawnikiem i pracuje jako urzędnik państwowy. Ze względu na obowiązki służbowe nie mógł wiele czasu poświęcić budowie, zresztą ani on, ani żona zupełnie nie znają się na budowaniu. Od początku całą budowę zamierzali powierzyć jednej firmie, licząc, że oszczędzi im to kłopotów. W grudniu 1995 roku kupili w okolicach Gorzowa Wlkp. uzbrojoną działkę o powierzchni 1600 m2. Kosztowała około 10 tys. zł. Początkowo chcieli na niej wybudować niewielki dom kanadyjski, którego projekt wraz z realizacją pod klucz oferowała firma wykonawcza spod Warszawy. Zawarli nawet umowę z tą firmą (zaraz po kupnie działki) i wpłacili połowę uzgodnionej ceny. Ale budowa nie ruszyła do maja następnego roku, a wykonawca uzależniał rozpoczęcie robót od zmiany warunków umowy. Wtedy przypadkowo w gazecie lokalnej zobaczyli DOM DOSTĘPNY z pracowni ANTA. Pojechali obejrzeć modelową realizację projektu na pobliskim osiedlu Baczyna. Stwierdzili, że DOM DOSTĘPNY jest dużo ładniejszy i lepiej spełnia ich oczekiwania od tego, który chcieli budować. Od razu spotkali się więc z autorami projektu i uzgodnili zmiany przystosowujące projekt do ich działki i potrzeb. Zerwali umowę z niesolidną firmą wykonawczą. W czerwcu podpisali już umowę z firmą FAMANN na wybudowanie domu pod klucz. Tym razem państwo Maliccy, zawierając umowę z firmą, byli dużo ostrożniejsi. Na początku również wpiacili 50% kosztów, ale w umowie została określona ostateczna cena domu: 110 tys. zl i dokładny termin zakończenia budowy. Za zwlokę w wykonaniu robót firma wykonawcza zobowiązała się płacić odsetki karne (0,2% za każdy dzień). Zatrudnili też swojego inspektora nadzoru, praktyka budowlanego, który nie tylko na bieżąco doglądał budowy, ale też podejmował decyzje w ich imieniu i doradzał w sprawie wyboru np. elementów wykończeniowych. Dzisiaj podkreślają, że był to znakomity pomysł, bo dodatkowy wydatek zwrócił się wielokrotnie. Budowa domu państwa Malickich zaczęła się na początku lipca ubiegłego roku i trwała do listopada trochę dłużej niż przewidywała umowa. Dom, zwłaszcza wewnątrz, różni się od podstawowej wersji projektu. Ze względu na usytuowanie działki stanowi jego lustrzane odbicie: po prawej od południowego zachodu jest teraz salon z wyjściem na zadaszony taras (w projekcie podstawowym była tu wiata garażowa), po lewej sypialnie. Zamiast trzech sypialni są dwie; na miejscu trzeciej jest wygodna łazienka i oddzielne WC. Kuchnia została powiększona i całkowicie oddzielona od salonu. Państwo Maliccy zdecydowali się też na zaadaptowanie niewysokiego poddasza (2,50 w szczycie patrz przekrój) na cele mieszkalne, powiększając w ten sposób powierzchnię netto domu ze 105 m2 do około 125 m2. Trzeba było w związku z tym wzmocnić strop nad parterem, ocieplić dach i wstawić okna dachowe zmiany te były od początku uwzględnione w kosztorysie. Bez zmian pozostała technologia budowy: ściany z bloczków gazobetonowych ocieplone styropianem, dach kryty dachówką cementową (w projekcie konkursowym architekci proponowali papę jako tymczasowe, tańsze rozwiązanie, chociaż konstrukcja dachu jest przystosowana do każdego rodzaju pokrycia, w tym dachówki). Rozpoczynając budowę państwo Maliccy dysponowali około 70 tys. zł oszczędności. Mieszkanie mogli sprzedać dopiero tuż przed zakończeniem budowy domu (za 60 tys. zł). Musieli więc wziąć kredyt, aby na bieżąco pokrywać koszty całej inwestycji (razem z domem był budowany wolno stojący garaż i ogrodzenie). Początkowo myśleli o kredycie hipotecznym, ale odstraszyły ich formalności, a ponadto mała, świeżo upieczona firma wykonawcza, która miała budować ich dom, prawdopodobnie nie sprostałaby wymaganiom banku. Dlatego zdecydowali się na droższy kredyt konsumpcyjny w banku PKO BP, oprocentowany na 27,5% z trzyletnim okresem spłaty. Uzyskali go bez żadnych problemów. Państwo Maliccy zapłacili firmie wykonawczej za wybudowanie domu pod klucz 110 tys. zł, czyli tyle, ile było ustalone w kosztorysie. Dodatkowo wydali 20 tys. zł na podwyższenie standardu wykończenia: lepsze okna, drzwi, płytki ceramiczne, armaturę i wykonanie kominka w salonie. Cena 1 m2 powierzchni netto domu (po zaadaptowaniu poddasza) wyniosła więc 1040 zl. Koszty utrzymania domu okazały się dużo niższe niż mieszkania: w sezonie zimowym za ogrzewanie i przygotowanie ciepłej wody państwo Maliccy płacili około 200 zl miesięcznie (mają dwufunkcyjny piec gazowy). Pozostałe wydatki (podatek, prąd, woda, opróżnianie szamba i wywóz śmieci) nie przekraczają 150 zl miesięcznie.