
Wnętrze nowego mieszkania nie przedstawiało się dobrze. Po pierwsze od wybudowania tak naprawdę nie było zamieszkane. Wynajmowali je na krótko przypadkowi lokatorzy. Łatwo sobie wyobrazić stan dewastacji tego mieszkania można by rzec „rotacyjnego". A do tego jeszcze to wyposażenie: brązowa muszla klozetowa, plastikowa szara podłoga, drzwi otwierające się w przedziwnych kierunkach, każde z inną szybką o innych wymiarach. Maleńkie korytarzyki nie tylko nie ułatwiały komunikacji, ale tworzyły sztuczny podział wnętrza. Doświadczenia wyniesione z urządzania poprzedniego mieszkania ułatwiły rodzinie urządzenie i tej niewielkiej przestrzeni w sposób wygodny dla trzech dorosłych osób. Świadomie zdecydowano o zmniejszeniu liczby pokoi. Z trzech osobnych pomieszczeń został tylko jeden pokój wydzielony dla nastoletniego syna. Pozostałe tworzą jedną otwartą przestrzeń. Zaprzyjaźniony architekt Maciej Czarnocki zaproponował nowy podział wnętrza (e> 2). Zlikwidowano korytarzyki i niepotrzebne wewnętrzne drzwi. Na swoich miejscach zostały tylko grzejniki i okna. We wnękach powstałych po likwidacji małych korytarzy mieszczą się lodówka, szafy, półki. Dzięki tym zabiegom powiększył się przedpokój. Połączywszy łazienkę z WC wygospodarowano miejsce na szafę wnękową. Po zerwaniu płytek PVC, na podłodze w pokojach położono parkiet, a w kuchni płytki ceramiczne. Wymieniono drzwi do łazienki i pokoju syna.